|
|
| Wyświetlono posty wyszukane dla słów: Zgrupowanie Siekiera |
|
|
| Złapał kontuzję niosąc drewno do kominka | |
To jedna z najdziwniejszych kontuzji ostatnich lat. Maciej Scherchen niósł drewno do kominka we własnym domu i przewrócił się tak niefortunnie, że uszkodził sobie bark. Efekt jest taki, że na wiosnę pomocnik Lecha Poznań nie będzie biegał po piłkarskich boiskach. czytaj dalej... REKLAMA Scherfchen już w ubiegłym sezonie miał kłopoty z barkiem. Stracił przez nią dużą część rundy jesiennej. Jakby tego było mało, na zgrupowaniu w Turcji pechowy piłkarz naderwał sobie więzadła w stawie skokowym. Jak się to wszystko zsumuje, to okaże się, że Maciej Scherfchen nieprędko wróci na boisko. "Konieczna będzie operacja, a to oznacza, że Maciej raczej nie zagra w tym sezonie" - wyjaśnił lekarz "Kolejorza" Andrzej Pyda. dziennik - powaliło mnie z nóg. Łamaga, czy oferma? Jakkolwiek to nazwać - dziwna kontuzja. Swoją drogą jedyne z czym się spotkałem, to siekiera w piszczelu ;) Gość nie trafił w pieniek i prawie sobie poszerzył przedział między pośladkami :) | |
| Nieznajomość prawa szkodzi | |
Według przepisów prawa o zgromadzeniach: - Zgromadzeniem jest zgrupowaniem co najmniej 15 osób, zwołanym w celu wspólnych obrad lub w celu wspólnego wyrażenia stanowiska -W zgromadzeniach nie mogą uczestniczyć osoby posiadające przy sobie broń, materiały wybuchowe lub inne niebezpieczne narzędzia Niestety było więcej osób (zebraliśmy się w celu wyrażenia sympatii do solenizanta o imieniu Jan) a co gorsza byłem jedyną osobą, która miała przy sobie niebezpieczne narzędzie siekierę. Ale to nie koniec kłopotów na szczęście już nie moich tylko solenizanta. Oto kolejny przepis: Zgromadzenia organizowane na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób, zwane dalej "zgromadzeniami publicznymi", wymagają uprzedniego zawiadomienia organu gminy właściwego ze względu na miejsce zgromadzenia. Zgromadzenie odbyło się na łące pod lasem. | |
| Wpisujcie tu żarty, kawały i kabarety:) | |
Walasek najlepszy w... rąbaniu drwa Grzegorz Walasek (na zdjęciu), świeżo upieczony kapitan ZKŻ Kronopol Zielona Góra odniósł już swój pierwszy sukces po powrocie na "stare śmieci". Podczas zgrupowania w Świeradowie Zdroju zwyciężył bowiem w dość niecodziennej konkurencji. Jak donosi Gazeta Lubuska w czasie jednego z treningów trener od zajęć ogólnorozwojowych Zygfryd Łojko zarządził konkurencję rąbania drwa. Każdy z zawodników miał na swoją próbę dwie minuty. Okazało się, że najwięcej uderzeń siekierą wykonał Walasek, który w pokonanym polu zostawił Andrzeja Huszczę oraz juniora Bartosza Morawskiego. LOL moze nasi w Iwoniczu (jesli pojadą) też coś takiego zrobią | |
| Wojna obronna 1939. Nasza koncepcja... | |
No dobra...postanowiłem iść na całość i nie bawić się w cząstkowe rozwiązania . W Bory wysyłam oba Zelintowe zgrupowania ppanc - razem 54 działka ppanc . Dodając do tego organiczne 36 działek i 156 rusznic w BK daje to 246 środków ppanc ( chyba najsilniej nasycony rejon stworzymy ) . I dzięki temu zrobimy Niemcom z ....pupy jesień średniowiecza masakrując KPanc Patryk dostał pociąg pancerny dla BON - ale , ze GO Bydgoszcz to jego sprawa to może sobie go zastosować wg. uznania . Poprawka mała - 1 wrzesnia w Borach działają dwa pociagi pancerne . 2 wrze snia juz tylko jeden - drugi ma juz wtedy działać na kozyśc BONów - przyczyna prosta : 1 wrzesnia nie powinno być na odcinkach tych Brygad większych walk - poradzą sobie same , ale 2 wrzesnia chcę juz mieć dla nich to ruchome wsparcie . Dlatego "korytarz" to musi byc "spalona ziemia" pod względem połączeń komunikacyjnych - wysadzić wszystkie możliwe mosty i mostki, podejścia zaminować, miny na drogach i przesiekach, tory wysadzić albo rozkręcić i zabrać śruby - szkoda, ze nie mieliśmy takiej tej fajnej maszyny do rwania podkładów kolejowych. Sugerowałbym opracowanie jeszcze przed wojną dokładnej listy tych mostów itp., która jest naszym niezbędna do prowadzenia owego "festiwalu zniszczeń" i je przygotowac do zniszczenia, a resztę moze już "na starcie" rozebrać/zniszczyć albo zaminowac z drużyną saperów/ON z zapalarką? Jak wojna wybuchnie to walimy w powietrze serie kolorowych rakiet o określonym kodzie i te wszystkie zbędne mosty/drogi/wiadukty lecą w powietrze, przesieki blokujemy zawałami i heja - w miarę odwrotu wysadzamy to, co zostało... i niech sobie Guderian wyrąbuje drogę przez Bory siekierami | |
| Kolejka 01 [23.02.2008] | |
Kuhnhof SSA - Gops Kalisz - heh pierwszy mecz i będzie ciekawie, naprzeciwko siebie staną nieobliczalny Taj raz wygrywający mecze przegrane raz przegrywający mecze wygrane i wierny skrzydłom Gops, które go zawodzą... chociaż ostatnio... Reduta Modlin - FUNGI - ciężki do wytypowania meczyk się szykuje z jednej strony znana i sprawdzona firma Samper z drugiej strony ciężki w każdym meczu Robert /z nowym napadziorem/ FC Pivosh - Marysin FC - jeszcze jakiś czas temu w ciemno postawiłbym na Pivsona, ale ostatnio dał mi popalić w meczu /nie tylko w Turcji/ Legia23 i wcale nie jestem pewny wyniku... Ks Hetman - ELUSIVES - Ripost idzie na pożarcie Potasa , bo ten ma ostatnio spust wielki oj wielki o czym się ostatnio przekonałem... brrr no i wartość 11 mu podskoczyła chyba do 5.5M, ale Ripost jak to Ripost z każdym potrafi sobie poradzić... FC Latające Siekiery - KKS Legia Deptaka - można powiedzieć taki łobuzerski klasyk na początek... mecz który od razu nam powie kto się będzie bardziej, a kto mniej liczył w walce o zwycięstwo KS Lusowo - AC Grassland - i drugi mecz dwóch kandydatów do zwycięstwa w lidze, oj będzie się działo w tej kolejce, ciekawe co wymyśli Ariano za myk taktyczny i czy sobie poradzi z Bubolem po kolejnych wzmocnieniach MAŁE TOKIO - Szczawo SA - Uho tak jakby zalicza ostatnio mały dołek, a może to zasłona dymna... Totalnob jak na razie zniknął na zgrupowaniach w Turcji i nikt o nim nie słyszy... nawet prasa milczy KS Mieszko Piast Cieszyn - Bryłka Kalisz - ciężki orzech dostałem na początek do zgryzienia, dawno z Werbą nie grałem i nie wiem jak to będzie mam tylko nadzieję, że nie ma tylko u seniorów takiego progresu jak u U-20, ale i tak wielkich szans sobie nie daję... | |
| Próby wodzów | |
nie musicie tego czytać piszę to, żeby mieć więcej postów Pierwsza moja próba zaczeła również się za pogonią z światłem, no cóż, Wojtek nie jest za dobrym biegaczem , gdyby nie wystający korzeń miałby już drugi odcisk moich zębów na swojej potylicy . Musiałem zagotować Jakubowi Maciejewskiemu kartofle na kolacje, brzmi banalnie kiedy czytacie to w ciepłym, przytulnym domku przed komputerem. Jednak to była noc, było ciemno, ja miałem kartofle, wodę siekierę, troche suchego drewna i 3 zapałki pomijając fakt że znajdowałem się w lesie. Był to początek obozu, a moje umiejętności rozpalania ogniska wtedy były bliskie zeru, więc bezproblemowo ów próbę przegrałem. Kolejna moja klęska, to próba z szukaniem Dawida, ale o tej próbie chyba powinien wypowiedzieć się sam Dawid. Zaraz po tej próbie były jeszcze dwie, ten kto złapie monetę lub krążek, będzie mógł przystąpić do jednej z nich. Jakub podrzucił przedmioty w górę, krążek znalazła Klaudia a moneta wpadła mi za kołnież, wtedy wiedziałem, że mi się uda, cokolwiek to będzie. Może nie poszło gładko, ale udało się, ukradłem proporzec z podobozu 5 "polsat", później się okazało się że ów proporzec należał do Ani Bączyńskiej, którą serdecznie pozdrawiam. Kolejna próba, kolejne wyzwanie, odnalezienie na zgrupowaniu osoby, która spełnia dane warunki, postanowiłem zrobić ankietę w podobozach żeby się bliżej przyjrzeć ludziom, i tak dla zabawy spytałem losową osobę o dane których również miałem się dowiedzieć od tej osoby w ten sposób żeby się nie dowiedziała o tym, że ktoś ją o to pytał. Wkrótce okazało się że ów losowa osoba byłą tą osobą którą miałem znaleźć. Znów klęska. Zdjęcie menażki z wysokości 5 metrów trwało około 20 minut więc nie ma się tutaj co rozpisywać, można jedynie wspomnieć tę biedną 6 metrową brzózkę... Dalej była gra terenowa, na której wszyscy odnieśli sukces. Następnie miałem przygotować Kośce mianowanie na przybocznego i zbudować tratwę, z uwagi na to, że byłem raz na kuchni, raz miałem bieg i raz byłem na zgrupowaniu obie próby były zakończone fiaskiem. Mimo tego, że nie udało mi się zaliczyć większości prób, i tak bardzo dużo się nauczyłem i wyćwiczyłem w sobie pewną umiejętność, która myślę, że mi się bardzo przyda w życiu. Nie wiem jak to nazwać, może łatwiej będzie jak podeprę to przykładem. Mianowicie pamiętam jak wykradałem proporzec, i stałem za namiotem 15 minut, i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę że muszę ruszyć, tak samo jak na grze terenowej, tak samo jak ankieta Martą Górską, pamiętam jak wszyscy ustawili się przede mną w szeregu i musiałem improwizować, bo nie zdążyłem czegokolwiek przygotować, stałem przed nimi i co? zawrócić się? niegdyś tak. Co to było? Determinacja? Odwaga? No cóż, na pewno czuję się lepszy, nieutysfakcjonowany, zły na siebie i cały świat, gorszy od innych, ale lepszy od siebie przed obozem. O to co mi dały próby wodzów. | |
| [WFRP 2.0] Ostatni Tabor | |
- Wystarczy już tego! - warknął Falker. - Najpierw zajmiemy się tamtymi, a czy wy będziecie potem skakać sobie do gardeł to mnie już nie interesuje! Ruszamy! - sierżant skinął głową na swych kompanów. Strażnicy zebrali się w dwa szeregi i ruszyli równocześnie z wami. Wypadli z zagajnika na prawo od was, kierując się w stronę wschodniego wjazdu do wioski. Rozdzieliliście się, gdy przestało padać, a mgła podniosła się na dobre i zgęstniała. Mlecznobiała zawiesina sprawiała, że widzieliście najwyżej na piętnaście metrów. Jechaliście z tego względu nieco ostrożniej. Po chwili z oparów wyłonił się młyn i pierwsze zabudowania. Wjechaliście w ulicę. Po obu stronach zionęły wyważonymi drzwiami obrabowane obejścia, walały się poprzewracane płoty zagród, stratowane ogródki i sady. Po lewej przez mgłę przebił się ogień bijący z jednego z gospodarstw. Wszędzie leżały trupy. Zaszlachtowanych mieszkańców, w większości kobiet i dzieci, nielicznych goblinów. Rozświetlona ogniem mgła sprawiała, że wieś wyglądała upiornie. Pod jednym ze świeżo podpalonych domów znalazła z rąk orków śmierć uciekająca z płomieni grupka wieśniaków. Na zakręcie przyśpieszyliście gdy z mgły wyłoniła się stojąca przed buchającą płomieniami stodołą grupka zielonoskórych. Throrgrim pochylił kuszę do strzału i posłał bełt znad łba swojego kuca prosto w oko stojącego w środku grupy orka. Jadący przodem zasłaniali Taranisowi i kusznikom linię strzału a na pierzchające spod kopyt gobliny szkoda było pocisków. Nie wszystkie zdążyły. Co najmniej cztery, zaskoczone waszą wyłaniającą się z mgły szarżą nie zdążyły umknąć i znalazły śmierć pod kopytami koni. Słyszeliście tylko wrzaski i trzask pękającej czaszki gdy rozpędzająca się do galopu Jutrzenka rozdeptała jednej z półnagich zielonych paskud głowę. Vinnred doskonale radził sobie ze zdezorientowanymi gobosami, które przeszywał raz po raz swoim rapierem. Padło ich może ze trzy, gdy jeden ze staranowanych przez Naraikhael orków wpadł na niewidzialnego czarodzieja. Wytrącony z równowagi Vinn uderzył w jedną ze stodoł a czar przestał działać odkrywając maga na ataki oponentów. Bernolt wystrzelił z łuku zdejmując jakiegoś pałętającego się z boku zielonego, zobaczyliście też jak Taranis pozbył się kolejnych dwóch swoimi strzałami. Pędząc przed sobą kolejną grupkę, wpadliście w głównie zgrupowanie zielonoskórych. Krasnolud przygwoździł do ziemi jednego, Bernolt złamał włócznię na innym, olbrzymim, odzianym w blachy orku. Naraikhael z okrzykiem bojowym na ustach tratowała i wycinała gobliny. Z drugiej strony wrzeszcząc â Stirland! - już nadciągali strażnicy, siekąc i łamiąc włócznie, cwałując w tłum zielonych. Wreszcie, widząc swoją szansę, obrońcy dworku wypadli przez otwartą właśnie bramę. Zbrojni w siekiery, kosy i widły chłopi dopełnili dzieła zniszczenia. Osłaniając się nawzajem, Throrgrim Vinnreda, Taranis Throrgrima, Bernolt Naraikhael a Naraikhael Taranisa, pokryci krwią, siekliście na lewo i prawo zamykając pierścień okrążenia. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Nieliczni przyparci do muru zielonoskórzy stawiali jeszcze zawzięty opór, większość spanikowana zwiewała w jedynym nie odciętym jeszcze kierunku â ku północy. Nacierając za nimi dostrzegliście grupkę, która wcześniej umknęła oczom zwiadowcy. Na skraju wsi stał olbrzymi, odziany w zbroję płytową czarny ork i przyglądał się bitwie. Niektórym z was zjeżyły się włosy na głowie, gdy ryknął gromko posyłając ku wam swoich żołnierzy. Pięciu orków rycząc wściekle natarło na was. Ostrze jednego rozcięło prawą nogę Bernolta, czterech kolejnych skoczyło naprzeciw Taranisowi i Falkerowi. Nadbiegało jeszcze kilku oblegających dwór z pozostałych stron orków i kilkunastu zbrojnych w broń białą goblinów. Brnąca w największy gąszcz nieprzyjaciół Naraikhael została wychaczona sztychem połamanej włóczni i z hukiem zwaliła się z siodła na ziemię. Throrgrim parując kolejny cios berdysza poczuł jak uderzenie rozlało się bólem po jego ramieniu. Ork napierał z niekontrolowaną nienawiścią warcząc na khazada. Niedaleko, na przedpolu stał na bojowym wilku gobliński szaman. Ciśnięta przez niego błyskawica eksplodowała płomieniem, podpalając dwóch chłopów i zrzucając z siodła jednego ze strażników. Gdy wydawało się, że sytuacja zdaje się być w miarę opanowana, gobliny, które plądrowały do tej pory gospodarstwa nie udzielając się bezpośrednio w walce i te, które zdołały uciec spod waszych ciosów i kopyt zaczęły teraz słać strzałę za strzałą z zagród i zabudowań. Runęło z siodeł dwóch naszpikowanych jak jeże strażników. Naraikhael zabijając kolejnego orka padła na kolana, gdy goblińska strzała trafiła ją w lewą łopatkę. Gdy podniosła wzrok, zobaczyła dwóch zielonych z tasakami biegnących na nią. Vinnred Nieco oszołomiony po rzuceniu zaklęcia dobyłeś rapiera i trzymałeś się blisko innych gdy wokół zaczęły latać strzały. W tym momencie poczułeś uderzenie â nie było to grot, ani miecz przeciwnika, choć było to równie bolesne. Stojący bowiem za wioską gobliński szaman na szarym wilkorze namierzył cię i atakował mentalnie. Oszołomiony, z potwornym bólem głowy, wzbijając kurz i brocząc krwią z nosa runąłeś na kolana. Czas jakby zwolnił na chwilę, widziałeś swoich towarzyszy walczących z gobosami, padającą pod strzałą Naraikhael. Szaman na wilku uśmiechał się szyderczo â widziałeś jak przez mgłę, jak wymachuje swoim kosturem i czułeś jak próbuje wkraść się do twojego umysłu. | |